Mieszczuch w świecie zwierząt – wywiad z Michałem Malitowskim

Michał Malitowski – polski tancerz i trener tańca towarzyskiego, osobowość telewizyjna. Wielokrotnie nagradzany tancerz latynoamerykański zapraszany jest do programów telewizyjnych na całym świecie. Od lat sprawdza się w roli jurora w programie Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami. Wielokrotny Mistrz Świata w tańcach latynoamerykańskich.
AUTOR: Michał Malitowski

Panie Michale, określiłby Pan siebie jako „kociarza” czy „psiarza”?

Gdy byłem mały, raczej nazywano mnie „mieszczuchem”. Często jeździłem do dziadków i wujostwa na wieś. Bałem się biegających samopas po podwórku psów, kotów, kogutów, gęsi. Kur z tym ich jednym okiem niezależnym od drugiego, bałem się bardziej niż inne dzieci klaunów. Ale od jakiegoś czasu jestem i psiarzem, i kociarzem. Kurom nadal nie ufam.

Jest Pan właścicielem dwóch kotów. Jak się wabią? Dogadują się między sobą?

Kto ma kota, ten wie, że koty powinny być umieszczane wyżej w drabinie stworzenia niż ludzie. Kot jest bardziej racjonalny niż człowiek. Człowiek, nawet jak ceni zdrowie, nie lubi smrodu papierosa, bardzo chce rzucić palenie, to i tak daje się skusić. Kot, gdy coś lubi i chce, to robi dokładnie to, co trzeba. Nasze koty, Leo i Joey, przyszły do nas z ulicy dogadane między sobą, Leo uderzył do mnie, Joey do mojej żony Yuliyi. Veni, vidi, vici. Dostały, co chciały. 

Jak to przyszły do Pana z ulicy, po prostu weszły przez otwarte drzwi?

Najpierw zachodziły tylko raz dziennie na jedzonko, potem już pilnowały naszych posiłków, a ostatecznie są z nami przez cały czas. Ale przyzwyczaiły się do wolnego wybiegu, więc często znikają na parę godzin.

Czy trudno jest łączyć pracę zawodową z opieką nad zwierzętami?

Koty pojawiły się w moim życiu, gdy z różnych względów stałem się domownikiem. A nawet kilka dni rozłąki nie jest problemem, bo mamy dobrych sąsiadów i przyjaciół w pobliżu. Ale jestem ciekaw, jak naszym kotom udaje się łączyć pracę z opieką nad nami.

Koty słyną ze swojego niezależnego charakteru. A do jakiej grupy można zaliczyć Pana podopiecznych?

Powiem to językiem tańca. Nasze koty partnerują. Partnerowanie opiera się na prowadzeniu i podążaniu – lead & follow. To taka gra w kotka i myszkę. Czasem prowadzisz, dajesz impuls, a czasem go odbierasz, i dajesz się prowadzić. Jak każda wolność, tak i niezależność, to możliwość wyboru opcji w zależności od preferencji i sytuacji.

Mając w domu koty, często trzeba zrezygnować z firan, zasłon czy żywych kwiatów. Czy Pana koty również łobuzują?

Jeśli łobuzują, to z moją córką Lią. Wtedy trzeba ratować wszystko, z czego się zawczasu nie zrezygnowało.


Jest Pan również właścicielem psa o imieniu Malvin. Co może Pan powiedzieć o rasie Cavalier King Charles Spaniel?

Malvin jest wyjątkowy. Dostaliśmy go niedługo przed urodzinami Lii. Oboje w tym samym czasie przechodzili bunt dwulatka. Jak zabawa, to oczywiście tą samą zabawką. Jak przysmak, to ten sam, bo na pewno drugiego jest smaczniejszy. Przybiegali do mnie, żebym zdecydował, któremu się to czy owo należy. Patrzę na Malvina, patrzę w oczy córce, no daję w końcu tę zabawkę dziecku, bo przecież to człowiek. Malvina wypuszczam na taras. I już żałuję, bo Lia przy drzwiach, z triumfem, macha tą zabawką Malvinowi przez oczyma. Oto człowiek.

Czy Pana pupile towarzyszą Panu podczas treningów lub turniejów tanecznych?

O, nie. Nie zrobiłbym nam tego. W domu mamy siebie na wyłączność. Poza tym, nie będę ryzykować, że nie spodoba im się mój styl tańca. Serce by mi pękło.

Czy ma Pan jakieś interesujące historie związane ze zwierzętami?

Mam pewną bolesną i pamiętną. Tak jak mówiłem, określano mnie w dzieciństwie mieszczuchem. Raz spróbowałem być chojrakiem, ale nie rezygnując ze swej wrodzonej wrażliwości i czułości. Do psa, który mnie najbardziej przerażał, podszedłem z przyjaznymi zamiarami. On jakby odebrał impuls, zamerdał ogonem, przysiągłbym, że się do mnie uśmiechnął. Wtedy moja ciocia Jola przyniosła mu jedzenie. Tak słodko jadł. Też słodko chciałem go z całych sił przytulić. Wyrwał mi kawałek policzka. Do dziś jestem człowiekiem z blizną. Pewnie zrobił to niechcący i gdybym się wtedy nie rozdarł w niebogłosy, to mogliśmy zostać muszkieterami. A ja zostałbym psiarzem w wieku kilku, a nie kilkudziesięciu lat. 

Zdjęcia autorstwa: Aga Taukert Photography

Wybane dla Ciebie

Jaka jest wasza misja? – wywiad z wolontariuszką Stowarzyszenia Psi Głos

Stowarzyszenie Psi Głos powstało, aby pomagać porzuconym i najbardziej potrzebującym zwierzętom z terenu gminy Kruszwica. Większość wolnego czasu poświęcamy naszym podopiecznym. Robimy wszystko, by czuły się bezpieczne. Pokazujemy im, że mogą jeszcze spotkać w swoim życiu kochającego człowieka. Wkładamy w to ogrom pracy i serca. Do tej pory znalazłyśmy domy dla ponad 300 porzuconych i niechcianych psów, jesteśmy też kocim głosem i walczymy z bezdomnością wśród kotów. Obecnie mamy 30 podopiecznych, 18 psów i 12 kotów- część jest w domach tymczasowych, część na przytulisku, a jeden pies w hotelu z behawiorystą.

czytaj

Od dokarmiania po Fundacje – moja droga pomocy zwierzętom

Fundacja Pets World mimo krótkiego czasu działania, może pochwalić się sukcesami. O inicjatywie jej założenia, planach i aspiracjach opowie Sara Przytulska, redaktor naczelna i prezes Fundacji Pets World.

czytaj

Słów kilka o pracy z fokami

Praca z fokami jest bardzo interesująca, momentami wymagająca ale daje dużo satysfakcji. O wolontariacie dla naszej Redakcji Pets World opowie Karolina Pryłowska.

czytaj

Marylin – towarzyszka życia Joanny Opozdy

Joanna Opozda – polska aktorka filmowa i telewizyjna. Poza aktorstwem zajmuje się modelingiem, jej zdjęcia publikowane były m.in. we włoskim wydaniu magazynu „Vogue”. Kocha zwierzęta, dlatego chętnie uczestniczy w wielu akcjach charytatywnych mających na celu poprawę jakości życia zwierząt.

czytaj

  • ZDROWY PUPIL

  • Zobacz bezpłatne poradniki dotyczące pielęgnacji i żywienia małych zwierząt domowych. Więcej materiałów w dziale Pobierz